Przejdź do treści
  • Wszystkie wpisy
  • Polska
    • Dolnośląskie
    • Kujawsko- pomorskie
    • Małopolskie
    • Podkarpackie
    • Pomorskie
    • Podlaskie
    • Śląskie
    • Świętokrzyskie
    • Wielkopolskie
    • Zachodniopomorskie
  • Europa
    • Albania
    • Bułgaria
    • Chorwacja
    • Czarnogóra
    • Czechy
    • Grecja
    • Hiszpania
    • Malta
    • Portugalia
    • Słowacja
    • Szwecja
    • Wielka Brytania
    • Węgry
    • Włochy
  • Tematy okołodzieciowe
  • Czytelnia
  • O mnie
  • Kontakt i współpraca
Menu

Rebeka Rajzuje

  • Wszystkie wpisy
  • Polska
    • Dolnośląskie
    • Kujawsko- pomorskie
    • Małopolskie
    • Podkarpackie
    • Pomorskie
    • Podlaskie
    • Śląskie
    • Świętokrzyskie
    • Wielkopolskie
    • Zachodniopomorskie
  • Europa
    • Albania
    • Bułgaria
    • Chorwacja
    • Czarnogóra
    • Czechy
    • Grecja
    • Hiszpania
    • Malta
    • Portugalia
    • Słowacja
    • Szwecja
    • Wielka Brytania
    • Węgry
    • Włochy
  • Tematy okołodzieciowe
  • Czytelnia
  • O mnie
  • Kontakt i współpraca
Strona główna / Pomorskie • Tematy okołodzieciowe / Subiektywny test porównawczy, czyli dwulatek vs. dwumiesięczny bobas
Posted inPomorskie Tematy okołodzieciowe

Subiektywny test porównawczy, czyli dwulatek vs. dwumiesięczny bobas

Posted Dodane przez Rebeka von Jurgen Opublikowano 14/09/2018
2
Share on facebook
Facebook
Udostępnij
czytania 6 min.

Wpis miał być o Mierzei Wiślanej. Miał być o tym, że ten niedługi pas lądu pomiędzy Bałtykiem, a Zalewem Wiślanym, jest bardzo przyjemny i warto chociaż raz w życiu się tam udać. Miało być, ale nie będzie (tzn. będzie ale przy następnej okazji:). Tym razem wpis o materii bardziej życiowej i praktycznej. Kiedyś pisałam na blogu o pierwszej podróży z bobasem, o tym jak się do niej przygotować, co koniecznie spakować, czego się spodziewać etc. Teraz czas podsumować, jak może przebiegać podróż z dwulatkiem i dwumiesięcznym maluszkiem. Jak ją zaplanować (o ile w ogóle można ją jakoś przewidzieć i zaplanować…) i co zrobić, żeby nie zwariować:)?

Szybciej matka, szybciej! No i kto taszczy cały ten majdan?

Po co w zasadzie targać gdzieś ze sobą takie maluchy, przecież i tak nic z tego nie zapamiętają? No pewnie, że nie zapamiętają, no bo niby jak? Rodzic się tylko umęczy i nadenerwuje. Na szczęście z każdego wyjazdu zostają jakieś zdjęcia, filmy, pamiątki… Gdy dzieci podrosną opowiemy im, gdzie były zanim zaczęły cokolwiek pamiętać:). Dla mnie rodzinne wypady to sposób na to żeby przełamać rutynę wychowywania dzieci. Tak, rutynę. Te same powtarzające się codziennie czynności. Posiłki, drzemki, spacerki o ustalonej porze, odwiedziny, zakupy, wizyty u lekarzy etc. Oczywiście nie sposób od tych wszystkich elementów uciec, nawet na urlopie. Ale czyż nie jest przyjemniej zmienić kolejnego pampersa na plaży, gdy wieje lekki wiaterek i szumi morze, niż w domu na przewijaku?:)…

No dobrze, ale jak podróżować z dwójką maluchów, żeby nie zwariować i przy okazji troszkę odpocząć? Żeby to dobrze zobrazować, chyba najlepiej będzie przeprowadzić test porównawczy w kluczowych obszarach życia codziennego obu maluchów. Za nami w sumie 1200 km czteroosobowej przygody i oprócz góry prania trochę przywiezionych przemyśleń.

Spacerówka przewozi głównie powietrze

Jedzenie i posiłki. Dwulatek- na wyjeździe ciężką zachować domową regularność i jakość posiłków. Generalnie im więcej ciastek tym lepiej, no tak to przynajmniej widzi nasz szkrab:). Może i fajnie jest na cukrowym haju, ale zejścia z niego bywają bardzo bolesne, zwłaszcza dla rodziców bajtla. Ograniczamy słodkie przekąski do minimum i staramy się zastąpić je bardziej wartościowymi. W drodze, podczas zwiedzania bardziej sprawdzają się standardowe przekąski, które znamy z przydomowych spacerów: banany, jabłka, wafle ryżowe. W restauracji obowiązuje nas zasada- zamawiamy tak, żeby dwulatek mógł nam coś ukraść z talerza, bo zamawianie dla niego osobnej porcji, nawet z dziecięcego menu, mija się z celem (przynajmniej w przypadku naszego niejadka). No i zawsze na komendę „pić! pić!” trzeba mieć przy sobie coś do picia- wodę mineralną albo sok. Jeśli chodzi o dwumiesięcznego maluszka… no cóż, chwilo trwaj! Dieta mleczna jest najprostsza na świecie! W moim odczuciu mamy karmiące piersią mają zdecydowanie łatwiej. Mleko dostępne jest o każdej porze dnia i nocy, do tego szybko i tanio, bez mycia i wyparzania butelek, bez zapasu ciepłej wody w termosie i mleka w proszku. Jeśli chodzi o karmienie w miejscach publicznych… no cóż, idealnie byłoby karmić w bardziej kameralnych warunkach, ale niemowlęcy głód nie zna słowa „nie teraz”. Karmię więc tam gdzie zastanie mnie sytuacja, na tyle dyskretnie na ile się da i nie zastanawiam się, co powiedzą na to inni… Zresztą, już się do tego przyzwyczaiłam. Czego tu się wstydzić? Że daję dziecku to co jest dla niego najlepsze:)? Konkurencję „jedzenie i posiłki” moim zdaniem wygrywa niemowlak ze względu na prostotę obsługi.

Sen. Zacznę od tego, że najbardziej na świecie kocham spać. Jeśli zależałoby to ode mnie, to najchętniej zapadłabym w październiku w sen zimowy i obudziła gdzieś w okolicach marca/kwietnia na Wielkanoc (no może z małą przerwą na Boże Narodzenie i Sylwestra). Kocham również, gdy moje dzieci podzielają moje zamiłowanie do regularnych drzemek i zdrowego nocnego snu. No i znowu… na wyjeździe nie trzymamy się sztywno zasad, które wypracowaliśmy sobie w domu. Jeśli dwulatek parę razy nie uśnie w określonej porze, to świat nie stanie w miejscu. Jeśli uśnie w spacerówce, to też będzie OK, a nawet bardziej niż OK dla rodziców:)… Dwumiesięczne niemowlę jest jeszcze na tyle „nieregularne”, że śpi gdzie chce, kiedy chce, w totalnej ciszy lub w głośnym centrum handlowym. Oczywiście śpiące dzieci są na wyjeździe mniej kłopotliwe niż nieśpiące, ale gdy sen się kończy, przychodzi pora na aktywność i zabawę. W konkurencji „sen” jest wg mnie remis:).

Aktywność i zabawa. Z dwulatkiem można się całkiem sensownie dogadać. Nie wymieni z nami poglądów politycznych, ale będzie zaskakiwał przyswajaniem i powtarzaniem nowych słów, kreatywnością w zabawie, przywiązywaniem się do ulubionych miejsc, przedmiotów i osób. Będzie kopiował i naśladował, próbował przekraczać postawione granice, badał wytrzymałość rodziców. Za miłość i cierpliwość odwdzięczy się najszczerszym na świecie uśmiechem. Gdy na nadmorskim deptaku błyśnie ząbkami jak perełki i zatrzepota długimi rzęsami, wszystkie babcie będą mdlały z zachwytu. Wcale nie potrzebuje do dobrej zabawy tony gadżetów, aquaparku i animacji dla dzieci w języku polskim. W tym wieku wystarczy to co jest w zasięgu ręki, czyli np. lodówka w hotelowym pokoju, która jest inna od tej domowej, patyki i glony znalezione na plaży, ulubiony samochodzik albo grzechotka młodszego brata (dwulatek poznaje co to zazdrość:). Fajnie jest też, gdy tata podrzuca do góry i można poudawać samolot (i tak 50 razy z rzędu, dopóki tata nie padnie). Na tym tle niemowlę wypada dość… słabo. Leżenie na pleckach i oglądanie sufitu jest bardzo nudne, a jedynie rodzice mogą tą nudę przełamać, zajrzeć do wózka, pouśmiechać się, „pogadać”, przekręcić na brzuszek. Zadowolone niemowlę odwzajemni nam te starania szczerym, bezzębnym uśmiechem i radosnym „guganiem”, od którego topnieje serce. Konkurencję jak dla mnie wygrywa dwulatek, za różnorodność zabaw, w które można go zaangażować.

Gdy bolą nóżki…

Higiena i czystość. Nikt nie brudzi się tak jak dwulatek! Byłam w błędzie, gdy sądziłam, że wzięłam wystarczającą ilość ubrań na zmianę. W tym przypadku „za dużo” nie istnieje… Jeśli chodzi o kąpiele, to wygodnie jest wsadzić szkraba pod prysznic, namydlić i spłukać. Na wyjeździe przydaje się również dziecięca nakładka na sedes, zajmuje mniej miejsca w bagażniku niż nocnik. Dla niemowlaka potrzebna jest za to cała góra pampersów. Jeśli dzień spędza się leżąc głównie na plecach, z brudzeniem ubranek nie jest najgorzej. Do wieczornego pluskania przydaje się turystyczna wanienka, taka do nadmuchania. Za przewijak może robić łóżko, stół, blat kuchenny, podłoga, gondola i plażowy koc, wszystko zależy od wyobraźni;). Tym razem wygrywa niemowlak, ze względu na to, że nie trzeba mu zmieniać pobrudzonej koszulki co pięć minut.

Lans na plaży w ostatnim czystym body

Transport i logistyka. Niemowlę przesypia większość trasy. Dramatycznie robi się dopiero w momencie gdy budzi się na prawdę głodne i akurat jedziemy autostradą, a najbliższy punkt postojowy jest za kilkanaście kilometrów… Najwięcej miejsca w bagażniku zajmuje bobasowy wózek, który w tym wieku jest jego „mieszkankiem”. Niestety nie wszędzie można się nim dostać, więc warto zaopatrzyć się w chustę lub nosidło, żeby chociaż na chwilę „przerzucić” do niego bobasa. Dwulatek dzielnie wędruje wszędzie sam, dopóki nie zabolą go nóżki. Wtedy przydaje się lekka spacerówka. Jeśli mamy w planie zwiedzanie kilku miejsc  w jednym dniu, to liczmy się z tym, że ciągłe wyciąganie i chowanie do bagażnika tego całego majdanu, zapinanie i odpinanie dzieci z fotelików, przepinanie adapterów do wózka, może nas po prostu wykończyć i odebrać ochotę na zwiedzanie. Mierzmy siły na zamiary. Plany są od tego, żeby je zmieniać:)… Tutaj ogłaszam remis, plusy i minusy są mniej więcej równo rozłożone po każdej ze stron;).

Dla takich zachodów słońca warto przejechać całą Polskę
Pierwszy wspólny zachód słońca w czteroosobowym składzie

Można by jeszcze długo wymieniać i porównywać… Ale po co? W praktyce nie warto się nad tym dłużej zastanawiać, tylko po prostu cieszyć się chwilą, piękną pogodą, morzem, zachodem słońca i faktem, że udało nam się jakoś przetrwać pierwszą wspólną, dalszą podróż samochodem. Bo przecież podróże smakują lepiej, gdy można się nimi dzielić i wspólnie przeżywać, niezależnie od wieku uczestników wyprawy:).

Rebeka von Jurgen

*Spodobał Ci się ten artykuł? To zostaw po sobie ślad w komentarzu, poślij go dalej w świat, daj serduszko na Instagramie albo lajka na Facebook’u.

Zaobserwuj mnie również na moich profilach w social media: Instagram & Facebook!

Spodobał Ci się ten lub inny artykuł na blogu? To postaw mi wirtualną kawę:). Wesprzesz mnie w ten sposób jako autorkę internetową. A możesz to zrobić klikając w ikonkę poniżej.

Share on facebook
Facebook
Udostępnij
Poprzedni wpis Tajemniczy Dolny Śląsk. Kopalnia Uranu w Kletnie
Następny wpis Piaski, czyli gdzieś na końcu Polski…

Powiązane posty

Posted inTematy okołodzieciowe

Malowanie po numerach z Picarta

czytania 5 min.Facebook Udostępnij Jeżeli miałabym jakoś zatytułować to czym po godzinach zajmowałam się przez ostatni miesiąc, to możliwe, że zatytułowałabym to tak: „Pandemiczna rozrywka” albo „Rozrywka na miarę naszych czasów” albo „Trenuj się w cnocie cierpliwości”, „Pogłębiaj swoją koncentrację” lub ewentualnie

Czytaj więcej about Malowanie po numerach z Picarta
Posted Dodane przez Rebeka von Jurgen Opublikowano 04/05/2021
0
Posted inPomorskie

Muzeum Kaszubski Park Etnograficzny we Wdzydzach Kiszewskich

czytania 8 min.Facebook Udostępnij Muzeum Kaszubski Park Etnograficzny we Wdzydzach Kiszewskich, czyli historia pewnej miłości oraz miłości do zbutwiałych, drewnianych chat i folkloru! Czy lubicie odwiedzać skanseny? Ja bardzo! Uwielbiam woń zbutwiałych, drewnianych chat, widok sprzętów gospodarstwa domowego z minionych lat, bielonych

Czytaj więcej about Muzeum Kaszubski Park Etnograficzny we Wdzydzach Kiszewskich
Posted Dodane przez Rebeka von Jurgen Opublikowano 21/02/2021
0
Posted inPomorskie

Kraina piasku, wiatru i wody. Słowiński Park Narodowy

czytania 10 min.Facebook Udostępnij Słowiński Park Narodowy Jeśli miałabym wskazać jedno miejsce w Polsce, do którego każdy choć raz w życiu powinien się wybrać, tak jak każdy prawowierny muzułmanin powinien chociaż raz w życiu udać się na pielgrzymkę do Mekki, to za

Czytaj więcej about Kraina piasku, wiatru i wody. Słowiński Park Narodowy
Posted Dodane przez Rebeka von Jurgen Opublikowano 17/01/2021
0

Cześć! Z tej strony Rebeka

Fajnie, że przywiało Cię na bloga. Lubię podróże i lubię o nich pisać. Staram się w to całe podróżowanie angażować również moją rodzinę. Czasem ku ich radości, czasem ku rozpaczy. Mojej również;). Bo podróże z dziećmi to nie jest kaszka z mleczkiem! Tymczasem rozsiądź się wygodnie, pobuszuj na stronie i czytaj!

Nowe na blogu

Poznań z dziećmi
Krynica- Zdrój na weekend z dzieckiem
previous arrow
next arrow

Sledź nas na

Visit Us On InstagramVisit Us On FacebookVisit Us On Youtube

Obserwuj nas na Instagramie


Il profumo del mare🌊🩵 . #croatia #hrvatsko #jadran
Il profumo del mare🌊🩵
.
#croatia #hrvatsko #jadran #adriaticsea #mareadriatico


Stara miłość nie rdzewieje⛸️⛸️🤎, ale płozy już tak
Stara miłość nie rdzewieje⛸️⛸️🤎, ale płozy już tak😝!
.
.
.
#iceskating⛸❄️ #iceskatingrink #iceskatingfun #łyżwy #icerink


Tam gdzie ja widzę śmierć w oczach👀, oni widzą fra
Tam gdzie ja widzę śmierć w oczach👀, oni widzą frajdę i zabawę⛷️⛷️. Uroki dzieciństwa🫠.
.
.
.
#ski #tatranskalomnica #tatry #tatrzanskalomnica #slovakia


🖤Black Sea🖤 Historia słońcem, ciepłem i banicą pis
🖤Black Sea🖤
Historia słońcem, ciepłem i banicą pisana.
.
.
.
#Bulgaria #slonecznybrzeg #sunnybeachbulgaria☀️🌊🏖 #beachvibes #Summer #blacksea #morzeczarne


Happy kiddo👦🏼 feat. Dzień Dziecka & wybory prezyde
Happy kiddo👦🏼 feat. Dzień Dziecka & wybory prezydenckie 2k25🇵🇱.
.
.
.
#nospr #narodowaorkiestrasymfonicznapolskiegoradia #katowice #dziendziecka #wybory2025


Kiedy pierwszy raz odwiedziłam Świnoujście ten mał
Kiedy pierwszy raz odwiedziłam Świnoujście ten mały jegomość, był wygodnie usadowiony w moim ciele, a pies miał inną maść i wabił się też zupełnie inaczej. 
*
Wskutek niepohamowanego upływu czasu okazuje się, że dwa pozornie różne zdjęcia może dzielić od siebie zaledwie mgnienie oka.
*
W tej olimpiadzie życia czas jest sprinterem, a ja biorę udział w biegu przez płotki. On zasuwa jak rozpędzone Pendolino i zostawia wszystko w tyle. Za nic ma sobie ludzi i ich przywiązanie do upływu dni, tygodni, miesięcy i lat. 
*
Tymczasem, ja skaczę nieudolnie przez coraz to wymyślniejsze przeszkody, które stawia na moim torze życie. Potykam się, łamię, zrastam. I tak wkoło macieju. Aż po czasu kres.
*
Stałość, pewność i niezmienność rzeczy dostrzegam jedynie w noszeniu zimowej czapki nad Bałtykiem, która przydaje się tu nie tylko zimą, ale i o każdej innej porze roku😝.
.
.
.
#majówka2025 #swinoujscie #balticsea #akitainu #akitasofinstagram #balticsea #morzebaltyckie


Princessa👸🏽🐕🩷 . . . #goldenhour #doggo #akita #aki
Princessa👸🏽🐕🩷
.
.
.
#goldenhour #doggo #akita #akitainu #akitasofinstagram #beachvibes #beachvibes #beachdog #baltic #balticsea #bałtyk


Dachy Girony🏘🏰. * Gdy patrzę na to zdjęcie, to moj
Dachy Girony🏘🏰.
*
Gdy patrzę na to zdjęcie, to moje zmierzłe serduszko raduje fakt, że gdzieś w świecie, w sumie nie tak daleko nawet, są ludzie, którzy potrafią się ze sobą tak po ludzku dogadać... Na przykład potrafią się wspólnie umówić na taki sam kolor dachówek i elewacji budynku🙃...
*
I trwają w tej umowie niezmiennie jak stare dobre małżeństwo.
*
Na to się po prostu dobrze patrzy🏘🤩.
.
.
.
#girona #gironagamesofthrones #catalunya #catalunyaexperience #spain #españa #gironaoldtown


Włosy wyczesane morską bryzą, pierwsze piegi na no
Włosy wyczesane morską bryzą, pierwsze piegi na nosie od słońca, kilometry w nogach, piasek w butach, tona zachwytów, wspomnień i kilka cichych, zazdrosnych westchnień o bliskość morza, gór, zabytków i nieograniczony dostęp do churrosów🤨. W tydzień na Costa Brava przeżyłam chyba więcej niż w rok!
*
Przy okazji przypomniałam sobie, że czasem na wszystkie bóle świata wystarczy jedno tylko lekarstwo- podróż. 
*
Szkoda, że nie ma jej na liście leków redundowanych NFZ😆...
.
.
.
#costabrava #costabravaspain #blanes #catalunya #catalunyaexperience #throwback #blanesturisme



Obserwuj na Instagramie


Facebook

Facebook

Filmy

https://youtu.be/kyqm-0xH3-s

Postaw mi wirtualną kawę!

Jeśli spodobały Ci się moje artykuły na blogu, to będzie mi ogromnie miło, jeśli zechcesz wesprzeć moją twórczość i postawisz mi wirtualną kawę! Możesz to zrobić klikając w obrazek filiżanki kawy;)

Co tam w blogu piszczy?

Partner bloga

Nasz ulubiony fotograf- West Slavic Pictures

Moje teksty znajdziesz również na

Halo, złodzieju!

Uprzejmie informuję, że kopiowanie moich tekstów oraz wykorzystywanie zdjęć bez mojej zgody jest zabronione (Dz. U. Nr 24, poz. 83) . Kradzież w sieci, to też kradzież;)!

Tagi

#dzieci (1) #góry (1) #Małopolska (1) #muzeum (1) Albania (3) Apulia (5) Balaton (3) Bałtyk (7) Bydgoszcz (2) Chorwacja (3) Czarnogóra (5) Czechy (4) Dolnośląskie (3) Edynburg (1) FieFia (2) Fuerteventura (5) Grecja (4) Hiszpania (1) jaskinie (3) jezioro (3) Jura (1) Konkurs książkowy (3) Małopolska (2) Mierzeja Wiślana (3) Montenegro (5) Morawy (3) muzeum (6) Ostromecko (1) Peloponez (3) plaże (4) Pomorskie (2) Rebeka recenzuje (2) Recenzje książek (4) sandomierz (1) skania (6) Szkocja (1) Szlak Orlich Gniazd (2) szwecja (6) wielkopolskie (1) wydmy (1) Węgry (4) Włochy (7) Zachodniopomorskie (5) zamek (3) śląskie (7)
Prywatność i pliki ciasteczka: Ta witryna używa plików ciasteczek. Kontynuując korzystanie z tej witryny, wyrażasz zgodę na ich używanie.

Aby dowiedzieć się więcej, w tym jak kontrolować pliki ciasteczka, zobacz tutaj: Polityka ciasteczek

Szukaj

  • Wszystkie wpisy
  • Polska
    • Dolnośląskie
    • Kujawsko- pomorskie
    • Małopolskie
    • Podkarpackie
    • Pomorskie
    • Podlaskie
    • Śląskie
    • Świętokrzyskie
    • Wielkopolskie
    • Zachodniopomorskie
  • Europa
    • Albania
    • Bułgaria
    • Chorwacja
    • Czarnogóra
    • Czechy
    • Grecja
    • Hiszpania
    • Malta
    • Portugalia
    • Słowacja
    • Szwecja
    • Wielka Brytania
    • Węgry
    • Włochy
  • Tematy okołodzieciowe
  • Czytelnia
  • O mnie
  • Kontakt i współpraca
Rebeka Rajzuje. Wszystkie prawa zastrzeżone.

Ładowanie komentarzy...